Feeds:
Posty
Komentarze

Posts Tagged ‘Ropa naftowa’

Wpis przeniesiony na nowy adres

.

.

Read Full Post »

Los ze mnie drwi. Tyle się dzieje a ja mam raptem kilka minut na internet dziennie i do tego cały przyszły tydzień będę odcięty od cywilizacji. Ale ok. Dziś ciąg dalszy męczenia ministerstwa gospodarki w temacie Peakoil. Peakoil – dla wszystkich nowych czytelników – to kryzys, który nas czeka, ale narazie zrobił miejsce zabawom na Wall Street. Co się dzieje dokładnie w ropie mam nadziej przedstawić wkrótce.

Jaka jest historia meczenia Ministerstwa Gospodarki?

Najpierw sam, jako zatroskany obywatel, wysłałem zapytanie do ministerstwa. Po odpowiedzi jaką otrzymałem łatwo można stwierdzić, że mnie olali (Link). Poprosiłem więc posła – Macieja Orzechowskiego – żeby złożył to pytanie w formie interpelacji poselskiej. Tak też zrobił (link). Skutek interpelacji jest taki, że musi odpowiedzieć ktoś rangą ministra i do tego zostaje ślad w archiwach sejmowych.

Odpowiedź opublikowano niedawno tu.

Dla większego efektu publikuje wersję z podpisem wicepremiera 😉 (swoja drogą mógłby sobie jakąś pieczątkę wyrobić :))

Odpowiedź w skrócie i po mojemu:

Odpowiedź na pytanie 1:  Jesteśmy w organizacji MAE co zwalnia nas z myślenia i przejmowania się tym tematem.

Odpowiedź na pytanie 2 : Ciągle nie rozumiemy tego pytania.

Ile są warte wszelkie organizacje to widać dziś. W jeden dzień UK, Niemcy, Irlandia i  Francja obchodzą wszelkie traktaty i robią co uważają, że jest w interesie ich własnego kraju.

Read Full Post »

Dwa artykuły… Jeden z maja tego roku

Rząd w Dżakarcie rozważa wyjście z naftowego kartelu, bo musi kupować za granicą drogą ropę.

Poziom wydobycia ropy naftowej ze się złóż w Indonezji systematycznie się zmniejsza. Jeszcze w połowie lat 90 wynosiło ono 1,5 mln baryłek dziennie. Dziś spadło poniżej miliona baryłek. W efekcie kraj dołączył do grona importerów ropy, która akurat bije kolejne cenowe rekordy.

Zdaniem niektórych analityków kraje zrzeszone w OPEC są zainteresowane utrzymaniem cen ropy na obecnym poziomie i dlatego nie zamierzają zwiększać wydobycia. Takie podejście jest sprzeczne z interesami Indonezji, która musi importować paliwo.

Jak donosi BBC co roku Indonezja wydaje miliardy dolarów na subsydiowanie paliwa dla obywateli. To ogromny wydatek dla budżetu państwa. Dlatego Dżakarcie zależy na obniżce cen. Teraz, by uniknąć katastrofy finansowej rząd zapowiedział, że zmniejszy wysokość dotacji, co odbije się w postaci podwyżki cen.

W Makassa na wyspie Sulawesi już protestowali przeciw temu niezadowoleni obywatele. Także w przeszłości, gdy rząd podnosił ceny paliw dochodziło do masowych protestów. A następne wybory w Indonezji już w 2009 roku.

Drugi z sierpnia

Ceny ropy pogrążają prezydenta Indonezji

Poparcie dla Susilo Bambang’a Yudhoyono spadło poniżej 30 procent – pisze The Economist.

Majowe podwyżki cen ropy regulowanych przez indonezyjski rząd odbiły się na popularności prezydenta tego kraju. Wyborcy nie wytrzymali 30-procentowego wzrostu cen i przenieśli swoje sympatie na największą polityczną rywalkę głowy państwa – byłą prezydent Megawati Soekarnoputri.

Ostatnie wyniki sondaży, opublikowane przez firmę badawczą Indo Barometer pokazują, że Soekarnoputri może liczyć na 30,4 procent poparcia, podczas gdy aktualny prezydent tylko na 20,7 proc. głosów.

Z ropą już tak to jest, że jej eksporterzy dopłacają do jej ceny na rodzimym rynku. Kasę na dopłacanie mają oczywiście z eksportu ropy (firmy znacjonalizowane) lub z opodatkowania tegoż eksportu (firmy znacjonalizowane lub prywatne). Zabawa się jednak kończy, gdy z eksportera przechodzą na importera.

(Wszystkie wykresy za EIA)


Indonezja swój szczyt produkcji osiągnęła w 1990 roku, co zresztą zauważa autor artykułu. Dzięki subsydiom do cen paliw, rokroczne wzrosty konsumpcji były na poziomie 7 procent.


Nawet spadek konsumpcji w ostatnich latach, gdzie dominowały wzrosty cen paliw nie odwrócił relacji eksport/import.

Czego jednak nie ma w tych artykułach to pytania…

Dlaczego przy wzrostach cen ropy, Indonezja po prostu nie zwiększy wydobycia ropy?

Pytanie to jest oczywiście retoryczne dla czytelnika tej strony, ale ile by wniosło fermentu, zadane na poczytnym przecież portalu.

Dla pełnego obrazu wrzucam jeszcze produkcje Indonezji:


Prezydent Indonezji zdaje sobie sprawę, że party is over i trzeba w końcu, żeby jego naród płacił cenę rynkową za ropę. Tylko jak to wytłumaczyć ludziom??? Epilog pewnie będzie taki, że jeżeli będzie się trzymał swojej decyzji, to nie wygra następnych wyborów i zastąpi go jakiś populista, który obieca przywrócenie subsydiów. Jest jedno ale…  Ów populista nie będzie miał kasy na subsydiowanie cen paliw z eksportu ropy, jak do niedawna, ponieważ eksportu nie będzie. Będzie za to musiał się zadłużać by sfinansować spokój społeczny. A to prosta droga do bankructwa.

Read Full Post »

Od konsekwencji osiągnięcia szczytu produkcji ropy naftowej mogą nas uratować Stany Zjednoczone Ameryki Północnej… Tak tak… Wuj Sam może to zrobić… Przez swoje bankructwo!!!

USA konsumują 20 do 21 milionów baryłek ropy dziennie. Świat produkuje 86 mln baryłek dziennie. Obserwacja jest cenna jeżeli zestawimy liczbą ludności świata z ludnością USA. 6,7 mld kontra 0,3 mld.

Czyli 24,5 % światowego wydobycia konsumuje 4,5 % ludności świata.

I teraz załóżmy, że USA bankrutują i zwalniają… – hmmm popuśćmy wyobraźnie w bezkres – 14 mln baryłek popytu. Toć to uwolnienie ogromnych strumieni, które przesuwa konsekwencje PO o dobrych kilka lat !! I nawet jeżeli szczyt wystąpi to będzie to szczyt popytu a nie podaży, a to oznacza powstanie ogromnych wolnych mocy produkcyjnych i spadek cen. W końcu zabraknie największego klienta 🙂

Dla Europy to dość pozytywna wiadomość… co prawda recesja byłby też u nas ze względu na transformację eksportu, ale w porównaniu z potencjalnym kryzysem PO to bułka z masłem. Zresztą co to z USA za klient, który za produkty płaci obligacjami.

Podniosą się głosy, ze przecież USA ma takie wielkie PKB. Ale co to za PKB gdzie 80 % to usługi a dalsze 20 % to finansowany zagranicznymi obligacjami przemysł.

A gospodarka usługowa to taka, gdzie jak ja sąsiadowi zetnę włosy za 1000 $, on mi zrobi manicure za 1000 $, a trzeci sąsiad zrobi nam reklamę za 1000 $ każda, to nasze lokalne PKB wyniesie 4000 $.

A to, że powoli się kończy dolarowe party, poznajemy po objawach. Freddie Mac, Fannie Mae, mający hipoteki za połowę PKB USA (5 bln usd) bankrutuje, wcześniej to samo z Bear Stearns. Bush nie dopuszcza do bankructwa i nacjonalizuje ten majątek, bo co innego oznaczają bailout’y finansowane przez państwo… co tam przez państwo… przez FED przecież, a FED to prywatne korporacja w rękach rodzin bankierów z początku XX wieku.

Ciekawie jest w tych Stanach. Uchwalili właśnie ustawę, dzięki której mogą pompować już bez żadnych ogródek kasę w gospodarkę (to symboliczna cisza przed burzą)… ale kto może??? FED może.

Kto rządzi Ameryką??? Do kogo należą wszystkie te domy? Kto trzyma prawa z hipotek? Banki? FED? Czy może Chińczycy kupujący przecież zestrukturyzowane instrumenty inwestycyjne. A kto trzyma przemysł USA? Przecież obligacje wystawione przez taki GM poszły za granicę. Rating miały na pewno AAA, skoro cały subprim’e miał taki. A dlaczego miał taki??? Bo jeden instrument inwestycyjny był zabezpieczony drugim, takim samym. Pool agreement to nic innego jak piramida finansowa.

To co jednak mnie najbardziej ostatnie zszokowało, to bankructwo Kalifornii i zapowiedź bankructwa Nowego Yorku.

Gubernator Kalifornii płaci teraz każdemu pracownikowi stanowemu – 200 000 pracowników – płacę minimalną. Prawnik nie prawnik zarabia 6,55 $ na godzinę. To o połowę mniej niż u nas pracownik  zarabia na budowie! Wszyscy pracownicy zatrudnieni na czas określony są zwolnieniu i jest zakaz nowej rekrutacji… a wszystko to przez brak kasy w budżecie.

Wystąpienie gubernatora Nowego Jorku jest bardziej przygnębiające… mimo, że jeszcze nie osiągnął stanu niewypłacalności to mówi o wyborze, który czeka ich zimą. Albo ludzie zaczną zamarzać, albo będą głodować. I mówi to w orędziu do mieszkańców.

To się nazywa dopiero panika …

Ciekawe są dwie okoliczności tych zdarzeń. Podczas wyborów nowego prezydenta zwykle panuje ogromny optymizm, a wszystkie problemy są zamiatane przez urzędującą administracje pod dywan. W końcu nasz kandydat musi wygrać!!!

Teraz, wychodzą takie oświadczenia, które są praktycznie wodą na oratorski młyn Obamy.

Czyżby nie zdążyli uchwalić odpowiedniego prawa, aby finansować budżety stanowe?

Bo druga okoliczność jest taka, że deficyt płatności przez te stany w obliczu kasy, jakie potrzebuje Freddie Mac, Fannie Mae jest wręcz śmieszny. Na pewno jest to taka kwota, którą można by ukryć do czasu wyborów.

Koniecznie trzeba oglądnąć ceremonię podpisania bankructwa Kaliforni – prowadzi Arnold Schwarzeneger – ok. 10 min.

Oraz gubernatora stanu Nowy York, który zapowiada podobne występy.

Dzięki autorowi doxa.blox.pl za te orędzia

To co się może stać w USA to dramat… Wszystko zależy od tego, jak długo jeszcze będziemy akceptować amerykańskie dolary i obligacje…

Mówi się na różnorakich serwisach, że jak tylko FED podniesie stopy to dolar się wzmocni… ale jak podniesie stopy to złych kredytów będzie jeszcze więcej a odsetki od obligacji USA eksplodują… Nie wspomnę już o zadłużonym przemyśle…

A jeżeli obniży lub zostawi na tym samym poziomie, to dolar będzie się dalej powoli dewaluował i sprawi, ze import dla USA będzie jeszcze droższy… A to oznacza inflację i ryzyko przewalutowania rezerw przez cały świat z USD na Euro.

Ale trwa kampania wyborcza i w mediach o tym cicho… co tam. Hasło buy now, pay later jest tak mocno zakorzenione.

Wszystko to oznacza nadzieję na niższe ceny ropy i uwolnienie mocy produkcyjnych, które teraz są wykorzystywane na zaspokojenie USA. Choć z kolei oglądając drugi koniec kija, to możemy zaobserwować, że wiele mocy wydobywczych istnieje, właśnie ze względu na wysokie ceny ropy; np. kopalnie piasków roponośnych w Kanadzie czy głębokie odwierty głębinowe.

…………………………………………………………………………

Uff… Sporo dzisiaj myśli niedokończonych, które trzeba będzie dokończyć… ale to już po przerwie wakacyjnej… zobaczymy do jakich wniosków dojdziemy..

A co na wakacje???

Dwie książki:

„Crash Proof” Petera Schiff’a i „Wojna Żydowska” Józefa Flawiusza. W pierwszej już pobieżnie patrząc, są wykresy na 10 kolejnych wpisów. Tak naprawdę to jednak chciałbym odkurzyć moje przez rok zaniedbywane, historyczne hobby i łyknąć tę druga książkę.

Uwaga techniczna na okres wakacyjny.

Komentarze mogą mieć małe opóźnienie w publikacji. Niestety spamu w sieci jest dużo i każdy użytkownik musi być zaakceptowany ręcznie. Ten kto się już wpisywał przechodzi przez filtr bez problemu. Postaram się zorganizować jakąś osobę do moderacji komentarzy.

Read Full Post »

Wpis przeniesiony na nowy adres

.

Read Full Post »

Wpis przeniesiony na nowy adres

.

Read Full Post »

Wpis przeniesiony na nowy adres

.

Read Full Post »

Older Posts »